Komedie romantyczne bez Karolaka?

By 3/05/2018



Człowiek, bez którego „Listy do M”, nie były by prawdziwymi listami. A diastema nie była by popularna. Jest zawsze pierwszy do tego, by zagrać idiotę, potulnego ojca rodziny, zmysłowego kochanka, jak i dupka. Cała Polska go kocha, ale myślę, że jeszcze nie wie, że komedie romantyczne bez niego, to zupełnie inny rodzaj kina.

Tomasz Karolak, bo o nim była mowa, to 46-letni aktor, który zęby zjadł na polskich komediach romantycznych. Wystąpił w kultowym „Tylko mnie kochaj”, wspomnianych wcześniej „Listach do M”, „Lejdis”, „Planecie Singli” i tak dalej. A szczytem jego popularności był czas podczas emisji serialu „37 i pół” w TVNie, czyli równo 10 lat temu. Nie ma hitu kinowego bez udziału Karolaka. W końcu, gdy chce się pójść na coś odmóżdżającego do kina, na pewno trafi się na tego knypka, który nagle, sypie żartami jeden po drugim. To on rozśmiesza nas do łez i wydaje się tam całkiem na miejscu.

I już wcale mnie to nie dziwi. Po prawie 18 latach kariery Karolaka, jestem mentalnie przygotowana na to, że Tomek pojawi się w każdej kasowej, polskiej komedii. Będzie na plakacie, w środku trailera i gdzieś z boku fabuły. Umieszczą go w drugoplanowej, bezsensownej roli, tylko po to by tam był. Bo nie ma co ukrywać, reżyserzy dobrze wiedzą, komu ufają polskie kobiety, kto najlepiej umie je rozśmieszyć i kto sprawia, że wydadzą te 35 złotych by pójść do kina.

Nie każdy natomiast wie, że pewien film skończył erę Karolaka. On w ogóle nie był tam potrzebny, bo blaski reflektorów były skierowane na kogoś innego. Grzegorz Damięcki – znacie typa? Ja go nie znałam, zanim nie poszłam na „Podatek od miłości”.

Film, był oczywiście, wyjątkowo głupi i przerysowany, ale Damięcki był tam o niebo lepszy od Karolaka. I gdzieś pod koniec filmu zdałam sobie sprawę, że nie widziałam w nim mordy Tomka. Byłam prawie zdruzgotana, przez sekundę, gdy tylko nie pojawił się Grzegorz w majtkach z puszkiem na balkonie. Uroczy, zabawny i taki.. świeży! Jeśli ktoś strzelił w dziesiątkę, to właśnie Bartłomiej Ignaciuk, który zamiast Karolaka, wybrał ciut starszego Damięckiego do zagrania głównej roli.

Okazało się, że film bez Tomka, mimo swojej głupoty, miał sens. I to o wiele większy niż ten ostatni z jego udziałem. Warto wydać te 35 złotych, by zobaczyć produkcję, która skończyła 18 letnie zauroczenie Tomkiem Karolakiem polskich kobiet. Teraz są zakochane w Grzegorzu Damięckim. Retro amancie z niewyobrażalnie kształtnym tyłkiem, którego na pewno zobaczymy na szklanym ekranie jeszcze wiele razy zamiast Karolaka.

Ocena: WARTO

Źródło zdjęcia: lubin.pl

Mogą Ci się spodobać

0 komentarze