Oskarowa niespodzianka: Kształt wody

By 3/15/2018



Mówi się, że już po rozdaniu Złotych Globów, Oskary są przesądzone. A nagrody BAFTA to tylko impreza z dobrym alkoholem. W tym roku postanowiono zmienić panujące od lat zasady gry. Film, który wygrywał Złotego Globa, nie wygrał Oskara w tej samej kategorii. Jak to się stało? Poznajcie historie „Kształtu wody”.

Reżysera filmu, Guillermo del Toro wszyscy znają dzięki fascynującemu "Labiryntowi Fauna". Obraz nadziany efektami specjalnym, przedstawia dosyć neurotyczną historię dziewczynki, która przypadkiem wpada na magiczny labirynt. Po tym sukcesie del Toro okrzyknięto „najciekawszym reżyserem na świecie”, co otworzyło mu furtkę do nakręcenia całej serii Hobbita, a potem Oskarowego "Kształtu wody".

Film jest baśnią (na pewno nie historii i jednej nocy), nakręconą na podstawie oryginalnego scenariusza del Toro i współpracowników. Główna bohaterka Eliza (Sally Hawkins) jest niema od dziecka. Poznajemy ją, gdy pracuje jako sprzątaczka w zamkniętym laboratorium wojskowym. Jest samotną kobietą po 40-stce, która mieszka na poddaszu kina. Wydawać by się mogło, że każdy jej dzień wygląda tak samo, dopóki do jej pracy nie przywożą tajemniczej skrzyni napełnionej wodą. Z żywym, pływającym obiektem w środku. Zawartość tak zafascynowała bohaterkę, ze mimo zakazów i nakazów, postanawia sprawdzić, co się w niej kryje. Okazuje się, że jest to potwór (ryba, jak kto woli, z oczami), który rozumie, lubi słuchać muzyki, tańczyć w wodzie… i zakochiwać się w dziewczynach. 

Do pewnego momentu wszystko wydaje nam się w porządku. Na żadnym etapie nie czułam się znudzona, ani osaczona przez szybkość wydarzeń. Post-industrialna przestrzeń, czasy zimnej wojny, świetne kostiumy i bardzo, bardzo dobra kreacja postaci fascynuje. Sally Hawkins świetnie sprawdziła się w roli niemego dziewczęcia, jak i Octavia Spencer (jako Zelda), która partneruje aktorce na światowym poziomie. Natomiast schody zaczynają się przy sławetnym, kontrowersyjnych scenach z człowiekiem-rybą( aka: człowiek amfibia, pozdrawiam Filmweb, wiarygodne źródło informacji) i Elizą. Dochodzi do zbliżenia i to aż dwa razy, które potem bohaterka opowiada koleżance. O dziwo, ukazane jest to dokładnie tak, jak to robią kobiety od wieków - plotkując.

Przed rozdaniem Oskarów czytałam wiele dziwnych artykułów i recenzji, które pertraktowały o tym, jaki ten film jest niedoceniony. Jak del Toro zostanie skrzywdzony podczas Gali, bo nie nagrodzą go taką ilość nagród, na jaką zasługuje. Faktycznie, kostiumy, scenografia i efekty - to rzeczy godne podziwu w tym filmie. Tak samo scenariusz, który nie jest adaptowany z żadnej książkowej czy komiksowej historii. 

Jednak po rozdaniu opinia publiczna się podzieliła. Jedni byli za „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, co szanuje, bo sama na to oddawałam swój głos. I ci wymieniali sceny seksu z człowiekiem-rybą jako skandaliczne i niegodne Oskara. W czym mieliby prawie racje, bo co jak co, ale to trochę śmieszne. I uważam, że ten element, nawet jeśli ktoś go dobrze przemyślał, nie odbił się dobrze na wizerunku "baśni". Drudzy byli zachwyceni obrotem spraw. Niesamowity obraz, pełen sprzeczności, z Oskarem w ręku - cud!

Mimo wielu spekulacji - ponownego głosowania, oddawania nagrody lub jej przekazywania - nie będzie. Wielka kontrowersja rozpłynie się z następnym czarnym protestem kobiet lub internetową akcją charytatywną. Bo tak koniec końców, kogo obchodzi ryba?

OCENA: WARTO, dla scenografii!

Źródło zdjęcia: baenegocios.com

Mogą Ci się spodobać

0 komentarze