Walka Jessici Jones z Jessicą Jones

By 3/22/2018



Wydawać by się mogło, że będzie kogoś ratować, za kimś gonić i czegoś szukać. Ale nie, to nie jest normalny serial o superbohaterach. Wszyscy powinniście to na wstępie wiedzieć. Jessica się kaleczy, łamie nos, ręce, leci z niej krew. Dużo przeklina, wszystkich wyzywa i pije. Często ląduje w śmieciach. A na dodatek wmawia nam wszystkim, że nikt ani nic ją nie obchodzi. 

Jessica Jones jest prywatnym detektywem. Każdego dnia znajduję innego męża, który zdradza swoją żonę. Robi to nie tylko dzięki wysokiej inteligencji, najgorszej whisky, ale także cudownym zdolnościom, które nabyła po wypadku, w którym zginęła jej cała rodzina. Ma nadprzyrodzoną siłę i umie, prawie, latać! Oprócz tego nic więcej jej nie interesuje, nigdy jej nie zależy, a wszystkie problemy świata ma bardzo w dupie.

Pierwszy sezon serialu jest prowadzony w bardzo tajemniczy sposób. Nie dowiadujemy się o bohaterce za wiele, oprócz jakiś podstaw. Jest detektywem, śledzi swojego przyszłego chłopaka, ma siostrę celebrytkę, przybraną matkę wariatkę i jest wiecznie pijana. Ukrywa się przed światem przez to, że koleś, który ją wykorzystywał, ma na jej punkcie obsesje. Jednak dopiero w połowie scenarzyści postanowili uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć nam jedną część historii. Pojawia się w niej ów koleś, dla którego liczy się tylko Jessica, a reszta? Reszta może zginąć. Dosłownie.

Drugi sezon jest trzymany w bardzo podobnej sekwencji, jednak cofamy się w czasie o 17 lat. Jessica odkrywa to jak została stworzona, kto jest odpowiedzialny za jej supermoce. Niekoniecznie chce szukać winowajcy, ale gdy na drodze pojawia się jej matka.. zaczyna robić się ciekawiej. Wychodzą na wierzch wszystkie mummy-issues trzymane przez lata w ukryciu, żale, tęsknoty. Walka ze sobą nabiera zupełnie innych kolorów.

Jessica nikogo nie ratuje w żadnym sezonie, bo czasami nawet sama sobie nie jest w stanie pomóc.  Nie prowadzi też bezpośredniej walki z żadnym z czarnych charakterów, ale z samą sobą. Walczy najpierw z poczuciem bezsilności wobec swojego wroga i chęcią zemsty, potem z wielkim pragnieniem powrotu matki do życia i zawsze z prawem. Bo nie wiem czy wiecie, ale mimo wszystko Jessica jest prawym i dobrym człowiekiem. Kocha, lubi, szanuje, troszczy się i tak dalej. Próbuje lubić się z lokalną policją i adwokatami. Przez wiele odcinków ściga Killgrava i próbuje wybaczyć swojej matce, ale wszystko wymyka jej się spod kontroli. Wiele razy miałam tak, że myślałam, że to już ten moment. To już koniec zabawy. Jednak oni ciągnęli dalej pościg, dodając do niego coraz to więcej pikanterii. A ja tylko chciałam pójść spać..

Wyszło to tak,  że Jessica jest żadnym bohaterem. Może kiedyś chciała być, ale nie wychodzi jej. Ma zbyt sarkastyczne podejście do świata, by dać się wrobić w te chałtury. Dodatkowo serial ciągnie się w nieskończoność i jest zbudowany z praktycznie samych twistów. Jak już myślisz, że bohaterom się ułoży, coś przewraca się do góry nogami. Kojarzy mi się bardziej z Agentami CSI i wieloma innymi serialami kryminalnymi, niż z serialami o superbohaterach. Marvel natomiast udowodnił tym, że jest w stanie postawić kolejną kobietę w roli superbohaterki i sprawić, że w jakiś sposób ją polubimy. A Krysten Ritten w tej roli jest niesamowita.

Bo co, Jessici nie da się nie lubić. Aż chcesz ją przytulić najmocniej na świecie, by najmocniej na świecie ją wkurzyć. Nie?

OCENA: Warto

Źródło zdjęcia: mic.com

Mogą Ci się spodobać

0 komentarze