Lara Croft skakała, ale też rozwoziła jedzenie

By 4/16/2018

 

Bajka, którą opowiadali wam ojcowie na dobranoc, pamiętacie? Ja nie pamiętam, bo najczęściej zasypialiśmy przy filmie. Nie było wtedy już czasu na żadną opowiadaną bajkę. Lara Croft też nie pamięta, bo największa bajkę ojciec postanowił jej zostawić w testamencie.

Jeśli pamięć macie dobrą, na pewno oglądaliście Angeline Jolie jako Larę Croft w starym Tomb Riderze (2001). Ona była ikoną. Przez wiele lat łatka silnej, zimnej i niezależnej kobiety nie mogła z niej zejść. To właśnie też wtedy poznaliśmy prawdziwy talent Jolie, za który pokochała ją publika. Nie zmienia to faktu, że rola Lary sprawiła, że Angelina przez całą swoją karierę grała wiele podobnych postaci. Czy była agentką w "Ms&Mrs Smith" czy uciekała z Johnnym Deppem w "Turyście". Aż dziwi mnie, że nie postanowiono dać jej jeszcze raz szansy, by naprawiała błędy z przeszłości.

Ale Angelina nie jest już taka gibka, bo podobno trochę się rozpada, a jej urok dawno minął. Koleżanka ze Szwecji zastąpiła ją na miejscu Lary Croft i poradziła sobie całkiem nieźle. Czytałam przed pójściem do kina, że same treningi zajęły jej 6 miesięcy. Nie da się ukryć, szóstka Veidera musiała być powtarzana wielokrotnie, bo powstał z niej niezły kaloryfer. Lara także skacze, pnie się i podciąga jak prawdziwy kaskader. Widać, że Alicia Vikander rzadko pozwalała sobie na to, by ktoś ją zastąpił w trudnych scenach, więc wyszło to całkiem wiarygodnie. Lara w jej wykonaniu jest zbuntowana, silna i niezależna, ale nie jest już zimna. Nie ma charakterystycznego stroju ani dwóch wielki splów (to chyba zostawili sobie na następną część). Nie jest oderwana od rzeczywistości - jej jedynym zajęciem nie jest skakanie po dżunglach w Ameryce Południowej, Lara też rozwozi jedzenie.

Nie mogę jednak przeżyć tego, że nie było tam żadnej nadprzyrodzonej mocy. Czułam się tak samo zawiedziona jak przy końcówkach Indiany Jonesa, kiedy ten odkrywa, że magiczny kamień nie jest wcale magicznym kamieniem, tylko po prostu - kamieniem. I wtedy czujesz taki ścisk w brzuchu, który kręci i już wiesz, że nie wyjdziesz z kina z uśmiechem od ucha do ucha. Ja lubię sci-fi, może dlatego, jak ktoś mi zapowiada wybuchy i magię na ekranie, a tego nie ma, ja jestem prawdziwie rozczarowana. Mimo krzty goryczy, muszę przyznać, że pierwszy raz scenarzyści odpuścili sobie dodawanie bezsensownych wątków. Chociaż szukałam, czekałam cierpliwie, to ich nie było. Żadnego romansu w łodzi na środku najniebezpieczniejszych wód świata ani w dżungli. Nic, za co wielki plus.

Nowy, lśniący Tomb Raider jest bardzo miły dla oka. Logiczny, z ciągiem przyczynowo-skutkowym. Młodszy widz, który nie miał okazji oglądać pół nagiej Jolie, może się wkręcić w historię nowej Lary. Jednak Alicia jest trochę za słodka, ale ma niesamowity talent, który nadrabia, to czego brakuje w jej nieskazitelnej twarzy.

Po końcówce wnioskuję, że ciąg dalszy nastąpi. Ale o tym już nie decydują scenarzyści, tylko wyniki oglądalności.

Ocena: Warto, dla porównania

Źródło: popsugar.com

Mogą Ci się spodobać

0 komentarze