5 seriali, których obejrzenia się wstydzę

By 7/02/2018



Macie taką listę - historii, których się wstydzicie? Ja taką mam. Co nie zmienia faktu, że czasami siedząc ze znajomymi opowiem jedną z nich. A potem któraś z koleżanek w złym humorze dzwoni do mnie i prosi, żebym opowiedziała to jeszcze raz. Jednak lista seriali, których się wstydzę jest bardziej osobista. To jest prawie tak samo jak z przyjaciółmi, których nie zabieracie nigdzie, nie zapraszacie nigdzie, bo sam fakt posiadania ich jest słaby. Pewnie są bezdomni albo trędowaci. Ale jeśli nie, to nie wiem czego się wstydzicie. Ja się teraz przed wami obnażę i przyznam do rzeczy, do których tak naprawdę nawet przed księdzem nie powinnam się przyznawać. Te seriale są trędowate, bo uwiły sobie niezłe gniazdko na mapie "największych żenad", przynajmniej w mojej głowie. A ja je na dodatek obejrzałam.

1. Shadowhunters - Mortal instruments (2016)

Już sam tytuł insynuuje, że będzie śmiercionośnie. Nie czytałam książki, ale już pierwsze parę odcinków wprowadziło mnie w niezłe zakłopotanie. Ruda laska - Clary - nagle dowiaduje się, że jest pół aniołem i jej przeznaczeniem jest zwalczanie demonów. Poznaje typa - Jace'a - który też jest tym pół aniołem i razem walczą przeciw jej ojcu, który chce wyplenić świat ze wszystkiego - wampirów, wilkołaków, czarowników i tak dalej. Jest też najlepszy przyjaciel Jace'a - Alex - oraz jego siostra - Isabell i wiele, wiele innych. Wszyscy grają tak sztywno, że gdybym któregoś z nich dźgnęła igłą zaczęli by się automatycznie wywracać. Ale najlepszy jest Alex, grany przez Matthew Dadaria - ultra męskiego, prawie dwumetrowego faceta, o niskim głosie. Uroku dodają mu cudne tatuaże-runy, które niby dają mu moc. Ciastko jakich mało. Aż się prosi by razem z Jace'em walczyli o względy Rudej. Ale nie. On okazuje się gejem i jest zakochany w swoim najlepszym kumplu od lat. Nie ma i nie będzie dla mnie gorszego aktora do tej roli. Twórcy w trakcie serialu próbują go tych gejowskich ruchów, odzywek i uśmieszków nauczyć, ale ni jak mu idzie. Wychodzi śmiesznie, wręcz nie ludzko. Cały żołądek mi się przewracał, bo to było tak niepotrzebne jak rodzynki w serniku. Jeszcze do tego zagmatwana fabuła - nie wiem ile było z książki, ile nie - jednak, scenarzyści przechodzili samych siebie w wymyślaniu kolejnych powodów, dla których para głównych bohaterów nie może być razem. Aż się prosi, żeby napisać im wiadomość - już wystarczy! Tak jak wystarczy już produkcji tego serialu. 

2. Supergirl (2015)

Tej Pani nie muszę nikomu przedstawiać. Serial stworzony na podstawie DC Comics, w wykreowanym świecie, gdzieś obok właściwego. Fabuła od pierwszego sezonu jest wyjątkowo sztywna, scenarzyści próbują żartować, ale główna bohaterka - Kara, kuzynka Superman'a, która zleciała z Kryptonu by się nim opiekować, ale zaplątała się gdzieś w czarnej dziurze - jest tu ewidentnie za karę. I wszystko jest robione tam na siłę i na przymus. No pójdę i z łaski uratuję ten samolot, bo siedzi tam moja siostra, która potem okaże się lesbijką. I tak dalej. Ogląda się to wyjątkowo ciężko, bo nie ma niczego, co człowiek lubi w takich serialach. Romans między nią a kolegą z pracy jest wyjątkowo denny - no bo skopiowany żywcem z Supermana - więc im nie wychodzi. Ale serial nabiera kolorytu, gdy w końcu dobierają Karze towarzysza i ją z nim swatają. Ale to dopiero w drugim sezonie i to nie na długo. Dla fanów DC ten serial jest istnym żartem. Dobór obsady, kostiumy, cała naciągana i zmyślona fabuła woła o pomstę do nieba. Nic tylko usiąść i płakać. Ale ja nadal liczę, że w końcu twórcy powiedzą sobie dość. Chociaż niedawno okazało się, że niestety jeszcze nie...

3. Supernatural (2005)

Dwóch braci, którzy są przypadkiem, całkiem przystojni - są łowcami demonów. W świecie takim jak my. Jest w nim trochę magii, trochę przypadku, trochę się otwierają wrota piekieł i tak dalej. Jednak ten serial jest dobry, wciąga, jak na tamte czasy. Bo jeśli nie wiecie, to ma on... 13 lat! Ja zaczęłam go oglądać może z 4 lata temu podczas jakiejś sesji egzaminacyjnej i przerwałam, bo miałam już dosyć. Twórcy zaczęli zbyt płynąć, próbując utrzymać akcję. Kreacja postaci jest spoko, kostiumy, ale fabuła? Ktoś mi powie, ile razy można - w prawie serialowym (jeśli takie istnieje) - zabijać głównych bohaterów i ich ożywiać? Ile razy można zabijać albo porywać ich ukochane? Ile razy można na bok odkładać ich życie w zamian za wieczne gonienie demonów? Czy taki Dean czy Sam nie zasługują na happy end w XXI wieku? A jeśli nie na happy-end to na dead-end? A poza tym.. skoro już się było 3 razy w swoim życiu demonem, królem piekieł, aniołem, spało się z ciemnością - to co już Ci w życiu zostało? Co pozostało Ci do powiedzenia w serialu? No właśnie... Ich codzienne potyczki ze scenariuszem wyobrażam sobie jako palenie trawki, popijanie kawki i wymyślanie, który z braci teraz umrze. Dramat.

4. Inhumans (2017)

Mamy rok dosyć odległy. Mutanci musieli wyjechać daleko, daleko by zaznać spokojnego życia. Ich królem zostaje Black Bolt - którego szept, może zniszczyć całe miasto. Niestety miejsce, w którym się znajdują zaczyna się powoli zapełniać, a klimat staje się nieciekawy, bo większość z nich chce powrotu na Ziemie. Na ratunek populacji przychodzi brat Black Bolta, który przeprowadza zamach stanu. Wygania królewską rodzinę i sam mianuje się królem. Obiecuje ludowi zgładzić byłego władce i jak najszybciej przenieść cały lud na Ziemię. Jednak rodzinie udaje się zbiec, a za nimi podążyli sługusy złego brata, by na naszym świecie go zgładzić.
Serial zapowiadał się całkiem spoko, bo twórcy obiecywali dużo nawiązań do X-menów i tak dalej. Jednak wyszło jak zwykle. Przez cały serial mam wrażenie, że oglądam Gwiezdne Wojny z lat 70. Chociaż widziałam je raz, jednym okiem, z 10 lat temu. Stare efekty specjalne, szare tło, dziwne, wręcz przerażające kostiumy. Wszystko to dopełnia wrażenie, że ten serial znalazł się nie w tej epoce, w której powinien. Może gdyby powstał wtedy, gdy napisano komiks (czyli 1965) to może miałoby to jakiś sens. Albo gdyby ktoś normalny się wziął za to, a nie jakiś vintage freak. Biorę też poprawkę na to, że przedstawiony świat Inhumans różnił się od naszego znacznie, wręcz przypominał średniowieczną monarchię, więc dziwne zachowania postaci jest mniej więcej uzasadnione, ale nadal nie rozumiem - jak można zrobić tak dziwny serial? Na moje szczęście (i wasze ) został skasowany. Bezpowrotnie mam nadzieję w takiej formie.

5. Crazy Ex-Girlfriend

Pamiętajcie! Tylko wariaci są coś warci! A ona jest jedną z nich, i to totalnie. Nowojorska prawniczka - Rebecca - spotyka na ulicy swojego byłego chłopaka - Josha. Zapytany, co porabia w życiu, odpowiada, że wraca do domu, do miejscowości pod Los Angeles, bo w Nowym Jorku nie czuje się dobrze. Nieszczęśliwa, zmęczona i obsesyjna Rebecca przypomina sobie jakim uczuciem darzyła kiedyś chłopaka i postanawia przeprowadzić się do niego i go odzyskać! Zwalnia się z pracy i leci do małego kalifornijskiego miasteczka z całym swoim dobytkiem. Komedio-musical - bo tak, tam są śpiewane piosenki i to nie byle jakie - jest specyficzny. Aktorzy, co gorsza, wiedzą co robią i robią to świetnie! Najbardziej absurdalna jest cała historia, bo Rebecca jest ewidentnie chora psychicznie i to porządnie. Gdy sobie śledzimy jej losy, okazuje się również, że trafia na równych sobie. Pieprznięte osoby. Każdy jest tam lepszy od drugiego, jednak nie można im odmówić humoru. Dla wielu osób każda z tych postaci może się okazać irytująca, co fascynująca. Każdego z niech nie chciałbyś spotkać na swojej drodze, najlepiej nigdy. Ale gdybyś chciała wrócić do swojego byłego - to w tym serialu znajdziesz na to idealnie szalony przepis. Dlaczego wstydzę się tego serialu? Bo Glee przynajmniej fajnie coverowali Lady Gagę, ale tutaj - nie miałam co pośpiewać. Ten czarny humor był momentami zbyt czarny, jak na mój najczarniejszy czarny humor. Rozumiecie?

Źródło zdjęcia: superrobotmayhem.com

Mogą Ci się spodobać

2 komentarze

  1. Ciekawy wpis, o tego typu serialach czy filmach raczej się nie wspomina:)
    Ja chyba nie mam takich seriali, których obejrzenia bym się wstydziła, chyba, że miałabym wliczyć to, że "setki" lat temu czasami oglądałam z mama jakiś polski serial telewizyjny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje :) O Polskich serialach telewizyjnych chyba powinnam w takim razie zrobić oddzielny wpis!

    OdpowiedzUsuń