Albo grubo, albo wcale: Insatiable

By 9/09/2018



Muszę przyznać twórcom, że to takie trochę ryzykowne nazwać serial o nastolatce Insatiable - czyli w tłumaczeniu dosłownym, z angielskiego - Nienasycony. Może to w końcu znaczyć wiele, a Polacy, jak wiadomo powszechnie, uwielbiają dorabiać sobie teorie do wszystkiego. Do kobiety siedzącej z nagą piersią w kawiarni, do gejów, a w szczególności do dzieci. I to grubych dzieci. U nas to jeszcze mało popularne, ale tam to wręcz plaga. Oni idą albo na grubo albo wcale - dokładnie tak jak bohaterowie nowego serialu Netflixa "Insatiable". 

Patty jest normalną, otyłą uczennicą drugiej klasy liceum. Waży po prostu 150 kilo przy wzroście 170 cm. Chodzi w wielkich bluzach, wszyscy ją wyzywają i obrażają. Obrzucają ją obierkami od banana czy ziemniaków. Ma jedną przyjaciółkę - Noonie, która spędza z nią każdy weekend. Jedzą wtedy i oglądają filmy z Drew Barrymore. Patty nie jest typem, który schudnie sam, z własnej woli. Bo każdy, dosłownie każdy mały problem zajada. Wiecie jak to jest - jak się ma 16 lat - myśli się, że to co jest tu i teraz to wieczność. Że to wszystko będzie trwało i trwało i nic, totalnie nic się nie zmieni. Dlatego te wszystkie problemy wydają się wtedy takie gigantyczne. Patty zamiast je rozwiązywać, kupuje i zjada paczkę pączków. Pewnego dnia, wdaje się w głupią bójkę z bezdomnym o batona, a on łamie jej szczękę. Dzięki diecie płynnej Pati traci bardzo dużo kilogramów (w serialu mówią o 50, ale to istne przekłamanie). Staje się piękna, w sumie po skinieniu magicznej różdżki. Wszyscy zaczynają ją zauważać, kochać, uwielbiać - staje się wręcz gwiazdą! Na jej drodze pojawia się były trener Miss - Bob i postanawia przygotować ją do konkursu piękności. Myślicie, że skończy się tak, że ona po prostu znajdzie chłopaka i wygra konkurs piękności? Nic bardziej mylnego!

Ten 12 odcinkowy serial jest klasycznym przykładem odwrócenia uwielbianej przez nastolatków rzeczywistości. Wiadomo, mamy liceum. Czasy, w których trudno przeżyć minuty bez dopasowywania się do kanonów panującego piękna. Wszyscy to przechodziliśmy, wszyscy wiemy jak to może się skończyć. Patty jest klasycznym wyrzutkiem społeczeństwa przez swoją tuszę. I to oczywiście proste, że gdy chudnie (i pięknieje) zaczyna być popularna wśród rówieśników. Jednak nikt nie spodziewa się tego, jaką destrukcyjną i toksyczną osobowość posiada Patty. Jej brak wiary w siebie, niepewność, wieczne wątpliwości i brak jakiegokolwiek pomyślunku odwracają bieg wydarzeń o 180 stopni praktycznie co 20 minut. Przy 5 odcinku nadal to bawi. Nawet się śmiałam przy kolejnych dziwnych wydarzeniach, jednak potem twórcy pojechali na bardzo grubo. Stworzyli serial-satyrę, serial-mordercę seriali dla nastolatków. Tyle, że zachowali przy tym jakiś smak. Dziwne prawda? Gdy myślę satyra - od razu przychodzi mi do głowy Straszny film albo 50 twarzy Blacka, ale nie! To jest satyra, która nie wyśmiewa jakiegoś filmu, postaci ani nic - ale samą siebie! Czyli zawarte jest w niej to, co uwielbiamy  - dystans oraz zdolność do samokrytyki.

Postacie odgrywane przez każdego z bohaterów to takie 5/10. Alyssa Milano - stara dobra czarodziejka - została przytłoczona przez południowy akcent i bardzo prostą, przerysowaną rolę. Teraz tylko na to ją stać. A Dallas Roberts i Debbie Ryan? Nie był to wyczyn zagrać parę osób, które pragnąc odnaleźć siebie samych - niszczą wszystko w okół. Jedno też jest pewne: w tym serialu nikt nie jest dorosły, nikt nie jest mądrzejszy, nikt nie jest określony. Wszyscy w pewnym momencie się gubią, więc gubisz się i Ty, ale nadal się śmiejesz. A to ważne. 

Ocena: Jak Ci się nudzi bardzo, to czemu nie

Źrodło zdjęcia: thedailycaliforianin.com

Mogą Ci się spodobać

0 komentarze