Czego uczą nas komedie romantyczne?

By 11/12/2018



Często nie są niesamowitym wytworem, obrazem, który zgarnia wszystkie nagrody. Standardowo podbijają serca widzów w zupełnie inny sposób, dotykając tematu, który spędza nam sen z powiek. Komedie romantyczne mają na celu sprawić nam radość - na półtorej godziny rozbawić, odciągnąć od problemów, pocieszyć, pokazać inny świat, ukazać różne schematy. Ale spełniają też rolę edukatora tłumów - uczą czego nie robić, a co robić - czy tego chcemy czy nie.

Zainspirowana premierą "Planety Singli 2" zaczęłam się zastanawiać czego mnie nauczyła ta komedia romantyczna. Jaki schemat zachowań mi ukazała? Podczas prawie 2 godzinnego seansu śmiałam się i płakałam na zmianę (ze śmiechu), bo jak na komedie romantyczną (i to polską, i to jeszcze z Karolakiem) wyszło im to całkiem zacnie. Głupia historia Ani i Tomka (w rolach głównych Więdłocha i Stuhr) kończy się w pierwszej części "długo i szczęśliwie", jednak w drugiej widzimy, że idzie coś nie tak. Wcale nie jest tak pięknie i kolorowo, przede wszystkimi między nimi. Ale to co oni robią ze sobą, jak się traktują i jak docierają w końcu do finału, pokazuje nam dobre i złe zachowania. To samo się tyczy reszty podobnych, wszystkie nas bawiąc uczą, niekoniecznie dobrych rzeczy.

Warto nie rozmawiać 
Każda z Was na pewno to zauważyła, że w filmie najwięcej kłopotów sprawia to, że główni bohaterowie ze sobą nie rozmawiają. Nie potrafią się wysłuchać do końca, bo teatralnie wychodzą z pokoju/ hotelu czy wyjeżdżają z kraju. Nie chcą powiedzieć o swoich uczuciach, bo nagle, spada im meteoryt na głowę. I większość scenarzystów, o zgrozo, buduje swoje zwroty akcji właśnie na tym małym motywie. A my oglądając go, wiemy, że prawdopodobnie para głównych bohaterów już dawno by się zeszła, gdyby wysłuchała się przez 5 minut. Takie to proste, ale takie trudne do zobaczenia w filmie i na żywo też. Tego zdecydowanie nie róbcie w domu.
 
Wszyscy jesteśmy bogaci, nawet będąc studentami 
Często gdy ktoś jest studentem - mieszka w wielkim mieszkaniu, w centrum Warszawy. Ale najlepszy motyw zagościł w "Serce nie sługa". Postać grana przez Pawła Domagałe to casanova, ale nie do końca wiadomo czym się zajmuje na co dzień. Na tę chwilę stwierdzam, że jest aspirującym muzykiem, który od czasu do czasu pisze teksty piosenek dla lokalnego zespołu. Lokalnego to tutaj słowo klucz. A mieszka w wielkim mieszkaniu, w środku Gdańska, z widokiem na starówkę. I nie wiadomo z czego żyje, z czego ma na te wszystkie melanże i codzienne randki z kobietami, no nie wiesz. Wiadomo, że większość filmów tego typu nie trzyma się jakichkolwiek faktów i zasad. Student nie jest biedny, muzyk nie głoduje, a bezdomny nie jest wcale bezdomny. Życie bohaterów jest przekoloryzowane, przez co, wydaje nam się, że ich jedynym problemem jest nieszczęście w miłości.

Oni tak mieli, to i ja
W komediach jest pełno zwrotów akcji, których my nie do końca rozumiemy. Główni bohaterowie najczęściej albo (jak wyżej) nie rozmawiają ze sobą, spotykają na swojej drodze kogoś nowego, chorują, wyjeżdżają, ktoś im umiera, oni umierają,  rodzi się dziecko, ich drogi się definitywnie rozchodzą. Wszystko jest bardzo skrócone i wyolbrzymione. Była taka komedia romantyczna (teoretycznie oparta na faktach) "The Vow" ( z Chaningiem Tatumem i Rachel McAdams), gdzie główna para (już dawno po ślubie itd) ulega wypadkowi, w skutek którego ona traci pamięć. Są już małżeństwem, a ona pamięta wydarzenia sprzed 8 lat - jak była jeszcze studentką prawa i była zaręczona z innym gościem. Oczywiście jej mąż próbuje od nowa rozkochać w sobie żonę, ale marnie mu to idzie, bo ona zdaje się być zupełnie inną laską. I gdy on coraz bardziej ją napiera, naciska - ta ucieka, rozwodzi się. Finalnie oczywiście do siebie wracają, ale trwa to trochę czasu. Czego to nas uczy? Prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Nie zawsze tak jest. Kiedyś koleżanka mi powiedziała, że kobiety tłumacząc sobie zachowania facetów używają przykładów "koleżanki" lub z filmów. Moja koleżanka tak miała i wrócili do  siebie potem. Tak było tam, w tym filmie, pamiętasz? Problem polega na tym, że to koleżanka, a nie Ty.  To film, a nie historia z życia wzięta. Film stworzony na potrzeby rozrywki, nawet jeśli przypadkowo oparty na jakiś faktach, a życie to nie film. Nie dajmy się zwariować.

Na wszystko nas stać i wszystko możemy
I ten moment, kiedy główny bohater w końcu zdaje sobie sprawę z tego jak zjebał i leci na złamanie karku na lotnisko. Kupuje bilet nawet do Tajlandii (5 tysięcy złotych, halo!) i dostaje się przed odprawę i potem dalej by złapać swoją ukochaną przed wylotem do Stanów czy bóg wie gdzie (tutaj przytoczona scena z "To właśnie miłość"). Daje jej całusa i odchodzi. Ona potem za nim leci i się z nim żegna i wszystko jest super. Powiedzmy sobie szczerze - takie rzeczy się nie dzieją naprawdę. A jeśli się dzieją, to wszystko przez scenarzystów takich komedii romantycznych. Pamiętam jakiś taki tekst z jakiegoś serialu "Nie kocham Cię aż tak bardzo by wyjeżdżać po Ciebie na lotnisko" i wszystko jasne. Łatwiej nam zadzwonić, napisać, niż zrobić coś tak dużego. Nie stać nas na "wielkie gesty" (grand gestures). A kobiety kochają takie momenty i co najgorsze oczekują ich od mężczyzn. Wysyłanie kwiatów, pościg na lotnisko, tajemnicze czekoladki i tak dalej. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że to jest możliwe. Ale nie zawsze jest nas na to stać - emocjonalnie i fizycznie. Jednak to miłe i fajne - pamiętajcie.

Warto się poświęcać i zaryzykować
Idąc podobnym tropem co wyżej, ten główny bohater już kupił ten bilet do Tajlandii i nawet jeśli tam nie poleciał, to w końcu pocałował swoją wybrankę. Inny natomiast musiał swoje własne ego schować do kieszeni i przyznać się błędu. Jeszcze inny musiał się przekonać, że może ją stracić by w końcu uzmysłowić sobie jak bardzo jej potrzebuje. I tak dalej i tak dalej. Ten rodzaj skutków jest akurat dobrym przykładem dla społeczeństwa, bo pokazuje, że oddając kawałek siebie (a czasami kawałek swojego portfela) możemy zyskać coś znacznie cenniejszego. I warto zaryzykować - czasami - niż siedzieć i się zastanawiać nad rozlanym mlekiem, wyrzucać do śmieci, zaprzepaszczać i potem żałować.

Żyli długo i szczęśliwie
Pamiętam jak po raz pierwszy oglądałam "La La Land" i pomyślałam sobie, że to zakończenie jest tak totalnie dla płaczliwych kwok, które nie mają co robić w domu oprócz sprzątania i prania. Stworzone tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę. A potem, jak obejrzałam to drugi raz stwierdziłam, że to wcale nie jest nieszczęśliwe zakończenie. Fakt, główni bohaterowie nie są ze sobą, ale oboje spełnili swoje marzenia - ona została super aktorką, a on założył swój bar. Jak było pokazane na końcu, gdyby ze sobą zostali, któreś z nich na pewno byłoby nieszczęśliwe, finalnie. On by nie miał baru, ona kariery aktorskiej. Uwielbiam szczęśliwe zakończenia i mam wrażenie, że głupia komedia romantyczna bez nich jest już trochę dramatem. Oczywiście po nim zawsze jest jeszcze coś. Jak myślicie, co Kopciuszek robił po ślubie z Księciem? Rodził mu dzieci, kłócił się czy śpiewał na polance do końca swych dni? Nie wiemy i czasami lepiej nie wiedzieć.To jak wyobrazimy sobie "długo i szczęśliwie" to już nasza sprawa, ale pamiętajmy, że miewa ono różne oblicza w rzeczywistości.

A przede wszystkim - uczą nadziei
To nie jest tak, że robienie ich jest totalnie bez sensu. Dlatego też nie będę recenzowała komedii romantycznych. Do każdej technicznie mam jakieś "ale". W "Planecie Singli 2" Kamil Kula był drewnem, fabuła zamiast na głównej parze, skupiła się na wątkach pobocznych, a kostiumy były super. W końcu film rozrywkowy ma to do siebie, że ma dostarczać rozrywki, a nie być obrazem o niebywałych walorach artystycznych. Wiadomo, musi być miły dla oka - to bohaterowie mieszkają w pięknych mieszkaniach i są ładni. Musi opierać się na interesującej historii - więc dużo jest w niej niedomówień, dialogi są pocięte, bohaterowie ze sobą nie rozmawiają, a potem spektakularnie się rozchodzą i schodzą. Są kwiaty, pocałunki, seks i wielkie wyznania miłości. Jest puenta, jest zakończenie - szczęśliwe czy dające do myślenia. Może zbałamucić, ale może też dać wiele nadziei, zabawy i radości. I o to w tym wszystkich chodzi.

Źródło zdjęcia: filmawka.pl

Mogą Ci się spodobać

0 komentarze